17 listopada 2015

9.

Wleczemy się do drzwi. Oczy mamy jak pięciozłotówki i nikt nic nie mówi (nie licząc kilkuset przekleństw). Jednak Jared nie wytrzymuje długo i gdy tylko wychodzimy przed Starbucksa zaczyna wrzeszczeć jak opętany.

  - Kurwa! Jak można być takim idiotą? Chyba nikt nie ma takiego farta! Na 5 minut zostawić rzeczy i już ich nie ma. Walić! Cała akcja spieprzona!
  - Luz, ziom. Akcja się udała. - mówię bez przekonania, bo wiem o co mu chodzi. Sam mam ochotę sobie powrzeszczeć, ale jako człowiek kulturalny, nie ryczę jak ranny kojot o 5 nad ranem. Patrzę na Ellę, ale ona wygląda jakby miała to głęboko. 

  Zaraz po wyjściu zaczynamy liczyć co straciliśmy. Dużo hajsu, rzeczy Elli, pluszowego misia, słuchawki, chusteczki, 20 metrów liny, jeszcze więcej hajsu, dwa telefony, paczkę szlugów i klucze do domu Jareda. Może nie wygląda to bogato, ale wszystko ma dla nas wartość. W myślach przeklinam tych pizgniętych zakochańców. Musieli się ślinić właśnie wtedy! 
  Idziemy, a konkretnie ledwo się wleczemy w stronę Range Rovera. Na szczęście nie zostawiłem kluczyków w torbie, bo teraz byśmy z buta wracali. Słońce zaczyna przeciskać się przez szare budynki Londynu. Nawet mimo tragicznej sytuacji nie mogę się oprzeć i przystaję, żeby obejrzeć ten magiczny widok. Widzę, że Ella też się zatrzymuje i wpatruje się intensywnie przed siebie, ale gdy odwraca się w moją stronę, w jej oczach widzę strach. Szybko podążam za jej spojrzeniem i staję jak wmurowany. Nawet Jaredowi brakuje słów.

  -Witam, gołąbeczki! Co tu robicie tak wcześnie? Oh, Ella! Jak my się dawno nie widzieliśmy! Tęskniłem! - Isaac stoi 10 metrów od nas i rzuca nam wyzywające spojrzenie. W ręku trzyma nasze torby. Od razu widać co robił w nocy.
  - Śledziłeś nas - ten człowiek szczególnie działa mi na nerwy. Ale dzisiaj, gdy wiem, że widział całą naszą akcję, boję się zrobić krok. Widział, że go wsypujemy, a nic nie zrobił. Nagle rzuca torby na ziemię i biegnie do nas. W ręku trzyma nóż.

Cześć! Dzisiaj bez głębszych przemyśleń. Rozdział krótki, ale niestety doskwiera chwilowy brak weny. Miłego czytania i dobranoc!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za pozytywne komentarze, jak i krytykę. Przyjmujemy wszelkie sugestie i rady. :)