Zrezygnowany opieram się o umywalkę, na której jeszcze minutę temu siedziała Ella. Spoglądam w lustro, gdzie widzę brudnego i zmęczonego człowieka. Próbuję się uspokoić i wmówić sobie, że to co zrobiłem było właściwe. Przecież przerwałem w odpowiednim momencie, uniknąłem katastrofy. 'Piekło wybrukowane jest dobrym chęciami' -
przypomina mi się powiedzenie matki, ale szybko odrzucam myśl o niej i znowu spoglądam w lustro. Nie potrafię się okłamywać! Nie powinno dojść w ogóle do takiej sytuacji, ale..... Ciągle czuję na wargach jej gorące usta, ciągle czuję delikatność jej ciała, widzę blask jej twarzy... Targają mną dwa różne uczucia: złość, że pozwoliłem jej (i sobie) na TO, i zadowolenie, że tak bardzo rozwścieczyło ją, że przerwałem, pomieszane z pragnieniem wzięcia jej znowu w ramiona.
Widać, nie tylko mnie tak do niej ciągnęło.
Uśmiecham się zawadiacko do człowieka w lustrze.
Moja przekora daje o sobie znać. Mrugam do siebie porozumiewawczo i zaczynam się przygotowywać do opuszczenia miejsca zbrodni. Szybko obmywam twarz, przeczesuję palcami ciemne włosy i wychodzę pewnym krokiem z łazienki.
To co widzę przerasta moje przypuszczenia. Na łóżku siedzą Ella i Jared i szepczą sobie do uszka słodkości. Nikt nie wpadłby na to, że jeszcze 5 minut temu ładniejsza połowa tej pary chciała się kochać z kimś zupełnie innym.
Fałszywa zdzira - myślę, ale nie mówię nic, bo wiem, że tym próbuję tylko zagłuszyć coraz głośniejsze wyrzuty sumienia. Stoję więc oparty o ciemnobrązową framugę i przyglądam się.
Nieszybko mnie zauważają.
Gdy ich spojrzenia skupiają się na mnie, w oczach Elli widzę złość i ból. Trzeba to jak najszybciej odkręcić.
- Sorry, że przeszkadzam, ale czy mogę zamienić słówko z Ellą? - niechęć bije od nich, ale Jared tylko leniwie kiwa głową.
- Zaraz wrócę, Jar. - ton jej głosu wbija mnie w ziemię i nagle ogarnia mnie ochota, żeby uciec z tego domu, ale zwalczam ją.
Idziemy do najdalszego końca domu. Wolę, żeby Jared nie słyszał naszych krzyków.
- Czego chcesz jeszcze? Masz jeszcze jakieś metody na totalne upokorzenie mnie? - jej głos jest ostry, aż przechodzą mnie ciarki.
- Ella, to było głupie i nie wiem jak do togo doszło. - bronię się jak mogę
- Nie wiesz?! To ja ci powiem! Zrobiłeś to tylko dlatego, żeby mnie zniszczyć!, upokorzyć!, ośmieszyć! I żeby udowodnić sobie, że jesteś najlepszy i możesz zdobyć dziewczynę swojego kumpla, mimo że znasz ją dopiero 24 godziny! Jesteś jednak na tyle lojalny, że nie przelecisz jej, tylko zostawisz. Zrobiłeś to po to, żeby wyszło, że to ja jestem dziwką, szmatą i cała wina leży po mojej stronie! Jesteś skończonym chamem, Roche!
- Dobrze wiesz, że to jest wina nas obojga. Żadne z nas nie powinno dopuścić do takiej sytuacji. Oboje zrobiliśmy Jaredowi coś strasznego i ja nie czuję się z tym okay. Cieszę się (z jednej strony), że do niczego nie doszło. Jakbyśmy do tego przyznali? - widać wyraźnie, że mięknie i nie wie co powiedzieć.
- Dobra, z tego nie wyniknie nic dobrego, ale po co jeszcze dokładać problemów? To zostaje między nami i zapominamy o tym?
- Jak to nic dobrego? Teraz przynajmniej wiesz kogo szukać jak zerwiecie - nie mogę się powstrzymać, żeby to powiedzieć.
- Ethan, spokój! - próbuje udawać, że dalej jest zła, ale widzę, że ledwo powstrzymuje uśmiech. Ma uroczę dołeczki w policzkach, a w oczach igrają tajemnicze iskierki.
- Czyli wstępnie o tym zapominamy?
- Wstępnie!
- Przepraszam! Jesteś piękna! To wszystko dlatego - podaję jej rękę na zgodę, ale ona to olewa i delikatnie całuje mnie w policzek. Razem wracamy do pokoju.
Hejka!
Kolejny uzupełniający rozdział, tym razem w moim wykonaniu. Wyszedł dość dobrze, ponieważ mój ukochany współautor pojechał do kuzynów i nie zaglądał mi przez ramię ani nie przyspieszał. <3 Więc zostawiam was z tym i czekam aż książę wróci i coś skrobnie.
Miłego weekendu!!! :***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękujemy za pozytywne komentarze, jak i krytykę. Przyjmujemy wszelkie sugestie i rady. :)