18 listopada 2015

11.

  Tego budynku nawet nie można nazwać domem. Jest to jednopiętrowa rezydencja o dużych oknach i białych ścianach z ceglanymi elementami. Wiedziałem, że Ella jest bogata, ale żeby mieszkała sama w tak wielkim domu? 
  - Ale masz chatę! Sama tu mieszkasz? - otwieram usta z zachwytu i nie mogę przestać się wgapiać w imponujący, biały budynek. 
  - Z bratem i jego żoną, ale dom jest podzielony na dwie części, moją i ich. Sama bym nie wytrzymała. Ethan! Możesz już przestać? Domu nigdy nie widziałeś - Ella nie może powstrzymać się od śmiechu, widząc moją minę. 
   - Rzadko widuje. Tak to jest z dziećmi ulicy. Chodź, biedaczku mój kochany. Ella pokaże ci co to jest cywilizacja - ton Jareda jest słodziutki, a oczka zalotnie mrugają. 
  - Oh, Jared! Jaki ty jesteś uroczy! Aż mam ochotę cię schrupać! - posyłam kumplowi buziaka - Mówiłem ci już kiedyś, że cię uwielbiam, Jar? 
  - Chłopaki! - Ella nie jest taka kochana i pogania nas, żebyśmy wchodzili do środka.  
  Kolejny raz staję jak wryty. Sam korytarz wygląda jak wyjęty prosto z katalogu. Na wprost drzwi jest wielkie lustro, w którym idealnie widać, że tej nocy mało spaliśmy. Ale o wyglądzie można szybko zapomnieć w takim wnętrzu. Ściany są pomalowane na piękna limonkową zieleń, która w połowie przechodzi w wielką fototapetę, przedstawiającą jakaś egzotyczną wyspę. Na suficie wisi wielki żyrandol. Wszystko jest urządzone z precyzją i smakiem, ale nowocześnie. 
  -Ile zapłaciłaś projektantowi za taki wystrój? - moja twarz znów zaczyna przypominać pijanego mopsa.
  -Sama wszystko projektowałam. Studiuję architekturę wnętrz. Znaczy studiowałam. Trzy miesiące temu... Dobra, chodźmy. Musimy obgadać kilka rzeczy. - stara się, żeby jej mina wyglądała normalnie, ale od razu widać, jak bardzo jest jej przykro. Zielone oczy mają w sobie tyle smutku, że najchętniej przytuliłbym ją teraz. Wiem jednak, że za to straciłbym kumpla i górne jedynki. Opieram się więc myśli wzięcia Elli w ramiona i skupiam się na oglądaniu domu.
 -Zapraszam do mojego królestwa! 
  Powoli wchodzimy do pokoju Elli. Całość jest utrzymana w odcieniach brązu. Głównie kawowy i czekoladowy. Na środku stoi wielkie dwuosobowe (!) łóżko z baldachimem. Szafki mają niecodzienne kształty i są fantazyjnie rozmieszczone. Na ścianie wisi tylko jeden obraz, mój, który Jared dał jej na urodziny. 
  -Ładny pokój, ale najbardziej podoba mi się ten obraz. 
-Dostałam od Jareda. Podobno malowany przez profesjonalistę. 
  Prawie dławię się ze śmiechu, ale nie daję nic po sobie poznać. Mrugam tylko porozumiewawczo do kumpla, który nagle zmienił karnację na, bardzo modną tego lata, czerwień. 
W trójkę siadamy na łożu i zaczynamy rozmowę. 
- Ja nie wiem co zawaliło. Plan był dobry. Wręcz idealny. - Jared po raz kolejny pokazuje, że jest bardziej tępy niż wygląda.
 - Ughhhh... Pomyśl trochę. Tu nie było żadnego planu, wszystko było bez przemyślenia i szło zbiegiem okoliczności. Dlatego trzeba teraz wszystko omówić. Po pierwsze trzeba ustalić co Ella ma teraz robić. W okolicy wszyscy wiedzą, że siedziałaś, lepiej żebyś się nie pokazywała. Poza tym nie wiadomo czy dowody, które zostawiliśmy, wystarczą, żeby oskarżyć Isaaca, a ciebie uniewinnić. I jeszcze sam Isaac. On jest bardzo niebezpieczny i zdolny do wszystkiego. Może nawet w tej chwili miesza i robi wszystko, żeby nam przeszkodzić.
 Ella w jednej chwili blednie i podbiega do lustra, żeby obejrzeć rany zadane przez Isaaca. Widać, że jest przerażona i nie wie co ze sobą zrobić.
 -Błagam was! Nie pozwólcie, żeby on coś mi zrobił! - mówi, a po jej policzku spływa wielka łza...

Witam :**
Jesuu, to już 11 rozdział :O
Wiemy, że ostatnio trochę gorzej nam to idzie (był jeden dzień bez rozdziału :o), ale duuużo nauki i mało czasu. Ale robimy co możemy i motywujemy się nawzajem. Zostawiam was z tym rozdziałem i zapraszam na następne, bo akcja się rozkręca :D
Miłego wieczorkuuuu!! <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za pozytywne komentarze, jak i krytykę. Przyjmujemy wszelkie sugestie i rady. :)