Tego budynku nawet nie można nazwać domem. Jest to
jednopiętrowa rezydencja o dużych oknach i białych ścianach z ceglanymi
elementami. Wiedziałem, że Ella jest bogata, ale żeby mieszkała sama w
tak wielkim domu?
- Ale masz chatę! Sama tu mieszkasz? - otwieram usta z zachwytu i nie
mogę przestać się wgapiać w imponujący, biały budynek.
- Z bratem i jego żoną, ale dom jest podzielony na dwie części, moją i
ich. Sama bym nie wytrzymała. Ethan! Możesz już przestać? Domu nigdy nie
widziałeś - Ella nie może powstrzymać się od śmiechu, widząc moją minę.
- Rzadko widuje. Tak to jest z dziećmi ulicy. Chodź, biedaczku mój
kochany. Ella pokaże ci co to jest cywilizacja - ton Jareda jest
słodziutki, a oczka zalotnie mrugają.
- Oh, Jared! Jaki ty jesteś uroczy! Aż mam ochotę cię schrupać! -
posyłam kumplowi buziaka - Mówiłem ci już kiedyś, że cię uwielbiam, Jar?
- Chłopaki! - Ella nie jest taka kochana i pogania nas, żebyśmy
wchodzili do środka.
Kolejny raz staję jak wryty. Sam korytarz wygląda jak wyjęty prosto z
katalogu. Na wprost drzwi jest wielkie lustro, w którym idealnie widać,
że tej nocy mało spaliśmy. Ale o wyglądzie można szybko zapomnieć w
takim wnętrzu. Ściany są pomalowane na piękna limonkową zieleń, która w
połowie przechodzi w wielką fototapetę, przedstawiającą jakaś egzotyczną
wyspę. Na suficie wisi wielki żyrandol. Wszystko jest urządzone z
precyzją i smakiem, ale nowocześnie.
-Ile zapłaciłaś projektantowi za taki wystrój? - moja twarz znów
zaczyna przypominać pijanego mopsa.
-Sama wszystko projektowałam. Studiuję architekturę wnętrz. Znaczy
studiowałam. Trzy miesiące temu... Dobra, chodźmy. Musimy obgadać kilka
rzeczy. - stara się, żeby jej mina wyglądała normalnie, ale od razu
widać, jak bardzo jest jej przykro. Zielone oczy mają w sobie tyle
smutku, że najchętniej przytuliłbym ją teraz. Wiem jednak, że za to
straciłbym kumpla i górne jedynki. Opieram się więc myśli wzięcia Elli w
ramiona i skupiam się na oglądaniu domu.
-Zapraszam do mojego królestwa!
Powoli wchodzimy do pokoju Elli. Całość jest utrzymana w odcieniach
brązu. Głównie kawowy i czekoladowy. Na środku stoi wielkie dwuosobowe
(!) łóżko z baldachimem. Szafki mają niecodzienne kształty i są
fantazyjnie rozmieszczone. Na ścianie wisi tylko jeden obraz, mój, który
Jared dał jej na urodziny.
-Ładny pokój, ale najbardziej podoba mi się ten obraz.
-Dostałam od Jareda. Podobno malowany przez profesjonalistę.
Prawie dławię się ze śmiechu, ale nie daję nic po sobie poznać. Mrugam
tylko porozumiewawczo do kumpla, który nagle zmienił karnację na,
bardzo modną tego lata, czerwień.
W trójkę siadamy na łożu i zaczynamy rozmowę.
- Ja nie wiem co zawaliło. Plan był dobry. Wręcz idealny. - Jared po raz
kolejny pokazuje, że jest bardziej tępy niż wygląda.
- Ughhhh... Pomyśl trochę. Tu nie było żadnego planu, wszystko było bez
przemyślenia i szło zbiegiem okoliczności. Dlatego trzeba teraz
wszystko omówić. Po pierwsze trzeba ustalić co Ella ma teraz robić. W
okolicy wszyscy wiedzą, że siedziałaś, lepiej żebyś się nie pokazywała.
Poza tym nie wiadomo czy dowody, które zostawiliśmy, wystarczą, żeby
oskarżyć Isaaca, a ciebie uniewinnić. I jeszcze sam Isaac. On jest
bardzo niebezpieczny i zdolny do wszystkiego. Może nawet w tej chwili
miesza i robi wszystko, żeby nam przeszkodzić.
Ella w jednej chwili blednie i podbiega do lustra, żeby obejrzeć rany
zadane przez Isaaca. Widać, że jest przerażona i nie wie co ze sobą
zrobić.
-Błagam was! Nie pozwólcie, żeby on coś mi zrobił! - mówi, a po jej
policzku spływa wielka łza...
Witam :**
Jesuu, to już 11 rozdział :O
Wiemy, że ostatnio trochę gorzej nam to idzie (był jeden dzień bez rozdziału :o), ale duuużo nauki i mało czasu. Ale robimy co możemy i motywujemy się nawzajem. Zostawiam was z tym rozdziałem i zapraszam na następne, bo akcja się rozkręca :D
Miłego wieczorkuuuu!! <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękujemy za pozytywne komentarze, jak i krytykę. Przyjmujemy wszelkie sugestie i rady. :)