13 listopada 2015

3.

Hmm... Ta oszczędność w słowach jest niepodobna do Jareda. Jeszcze SMS wysłany z obcego numeru? Coś tu nie gra i chyba musiało się stać coś gorszego niż brak kasy na kawę. Nigdy nie pisał w ten sposób! Tknięty złym przeczuciem wybiegam jak oparzony, po drodze chwytając kurtkę i zrzucając ze ściany jeden z moich lepszych obrazów. W tej chwili nic mnie on nie obchodzi i mam w dupie wszystko co się dzieje w domu. Mój niezawodny szósty zmysł mówi mi, że z Jaredem coś jest nie tak. A intuicja to jedyna rzecz, której mogę zaufać bezgranicznie!
     
  - Mogę wiedzieć gdzie się książę wybiera?! Dopiero co wróciłeś i nic nie jadłeś! Może się chociaż przebierzesz? - matka jak zwykle nie powstrzymuje się od komentarzy i zatrzymuje mnie w drzwiach.
  - Zejdź mi z drogi! - nie mam czasu na bezsensowną kłótnię, ale nie myślę o kompromisie. Mój krzyk nie przynosi sukcesu, ale pozbycie się jej nie będzie trudne - Zamknij się wreszcie i daj mi żyć po swojemu! Cały czas chcesz mieć kontrolę, ale średnio ci wychodzi! I tak nie chcesz, żebym został, tylko nie masz na kogo narzekać!
  - No, tak. Masz rację! Ciekawe co zrobisz, jak skończysz to swoje 18 lat i wylądujesz na ulicy? -
  Znam dalszą cześć, bo zawsze jest taka sama. Mogę ją cytować z pamięci. Matka nie umie być kreatywna i gada jak zdarta płyta. W takich momentach wygrywam, bo ona nie umie się obronić i zawsze mi ulega. Kto, będąc na moim miejscu nie korzystałby z okazji?
  Wybiegam w domu i nagle przestaje mi się spieszyć. Londyn w dzień jest miejscem gdzie toczy się walkę o pozycję, ale za to w nocy zmienia swoje oblicze i staje się miastem marzeń, w którym każdy chciałby żyć. Nieruchome blaski lamp ulicznych mieszają się z wzburzonymi, wiecznie ruchomymi falami reflektorów samochodowych. Idąc ulicą, czuję się jakbym pływał w morzu świateł. Próbuję zatrzymać tę chwilę jak najdłużej, ale wiem, że zaraz będę musiał zderzyć się z brutalną rzeczywistością.

Magiczny moment kończy się zbyt szybko. Gdyby Starbucks był dalej niż tylko pare przecznic od domu, wtedy miałbym więcej czasu. Zrezygnowany wsiadam do połyskującego Range Rover'a i ruszam jak najwolniej. Nie chodzi o to, że nagle przestały mnie obchodzić problemy Jareda, ale chwila jest zbyt piękna, by psuć ją jakąś złą wiadomością. Jednak przyjacielski obowiązek trzeba spełnić, jakkolwiek piękna by nie była.

Podjeżdżam pod wyznaczone miejsce i już w pierwszej chwili dostrzegam Jareda, który ze zdenerwowania nie może ustać w miejscu. Wypadam z auta, udając, że bardzo się spieszyłem.
  - Siema! Coś się stało? Może jakoś...
  - Trzeba było dłużej jechać! Ile można czekać?! Nic cię to nie obchodzi, nie?! - przerywa mi wpół słowa i aż piana toczy się z jego ust.
  - Wrzuć na luz, ziom. Przyjechałem jak najszybciej. Matka się czepiała jak wychodziłem, ty już nie musisz mi prawic kazań. Powiedz lepiej co to za pilna sprawa, którą powinienem się przejąć?
  - Jest akcja! Już nie mogę wytrzymać! Przyrzekaj, że pomożesz. Będzie adrenalinka, to ci mogę obiecać!
  - Mów o co chodzi - zaczynam się niecierpliwić, ale Jared wcale mi nie ułatwia - Nie zgodzę się jeżeli nie będę wiedział o czym nowa.
  - Pamiętasz moją dziewczynę Elenę? Opowiadałem ci o niej nie raz-jego głos się trzęsie jak nigdy-Cały czas siedzi w więzieniu przez tego sukinsyna. Już nie wytrzymuję. Widzenia raz na dwa tygodnie nie starczają! Świadomość, że zamiast niej powinien tam siedzieć Isaac, nie pozwala mi tego zostawić! Powinienem to załatwić już wcześniej. Teraz to sprawa życia i śmierci! ROZUMIESZ?!
  - Nie bardzo. Co masz zamiar zrobić?
  - Odbijemy ją!
  - Rzuciło ci się na mózg? Jak nas złapią to nie będą się bawić w kuratora, ale prosto za kratki!
  - A kto mówi, że damy się złapać? - patrzy na mnie spojrzeniem, które napawa mnie strachem. Spojrzeniem szaleńca, człowieka niepogodzonego z losem, gotowego na wszystko - Widzę, że przeraża cię myśl o prawdziwym przestępstwie. Umiesz tylko popisywać się przed innymi! Jak pojawiają się konsekwencje to nie jesteś taki odważny! Tak naprawdę jesteś zwykłym tchórzem! Wiedziałem, że nie będzie cię stać na nic więcej! Jesteś ZEREM!
  Wiem, że chce mnie sprowokować. Moja duma została urażona. Mam ochotę rzucić się na niego, ale honor nie pozwala puścić jego uwagi mimo uszu...
  - WCHODZĘ W TO!

Cześć!
Kolejny rozdział naszej historii i znowu powracam ja, autorka płci pięknej :D Pomysł na rozdział podsunięty przez niezastąpionego Music Heaven <3 Odstający trochę od schematu, ale już na początku mówiłam, że to wszystko to jeden wielki spontan i wszystko jest pod wpływem chwili.
Nic więcej nie mam dodania, poza tym, że mega wkręciliśmy się w tego bloga, chociaż ma dopiero trzy dni i żyjemy już tylko tym. Miłej lekturki!!! Rozdział 5 jest mój. BYE! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za pozytywne komentarze, jak i krytykę. Przyjmujemy wszelkie sugestie i rady. :)