15 listopada 2015

7.

   Zamarliśmy... W ostatniej chwili złapałem za ramię Jareda, który chciał uciekać.
- Zwariałeś?! Nie narzekałbym na odrobinę rozumu dla twojej pustej czaszki! - w moim szepcie jest żądza mordu - Stój tu i najlepiej nic nie mów.
- Chcesz stać i czekać aż nas złapią? Gratuluję! - nie wiem po kim on jest taki tępy, może rodzice znaleźli go na śmietniku albo adoptowali (???).
- Patrz. Może to ci wyjdzie lepiej niż myślenie.
   Dokładnie w tym momencie podbiega do nas trzech strażników, którzy patrzą nieufnym wzrokiem.
- Co się tu dzieje, panowie? Wy jesteście dzisiaj na obchodzie? Ktoś próbował uciec?
   Na mundurze tego strażnika zawczan naszywkę 'wyższy naczelny'. To może nam uratować życie. -Nie, panie naczelniku. Wszystko jest w pożądku. To moja wina, przyznaję.
- Dobrze, odmeldować się!
   Niczym rasowy strażnik odmeldowałem się z przejęciem stukając 'obcasami'. Dopiero w tej chwili zorientowałem się, że na nogach mam zgrabne New Balance. Jared był w lepszej sytuacji, bo prezentował połyskujące glany, jak przystało na urodzonego buntownika. Na szczęście strażnicy oddalili się bez zbędnej kontemplacji naszego obuwia. Dałem kumplowi znak, żeby szedł za mną. Chwilę przechadzaliśmy się po korytarzu, udając, że wykonujemy nocną zmianę. Jednak minutę później znów staliśmy przy drzwiach do celi Eleny i oddawaliśmy się bardzo relaksującemu szukaniu klucza nr. 47. Zajęło nam to dobre 5min, bo kluczy w ciul.
   Wreszcie znalazł się, a my, napaleni jak ksiądz na nowego ministranta, rzuciliśmy się otwierać masywne drzwi. Ręce trzęsły mi się tak, że ledwo trafiłem do otworu. Poszło! Klucz z przyjemnym zgrzytem przekręcił się w zamku. Weszliśmy do celi, która na pierwszy rzut oka wydawała się pusta. Ale nie była. W rogu siedziała dziewczyna, która na nasz widok zerwała się.


- Jared! - wykrzyknęła szeptem i podbiegła do niego.

   Padli sobie w ramiona i przyssali się do siebie jak dwa glonojady. Nie jestem fanem publicznego ślinienia się, ale wybaczyłem im że względu na sytuację.

   Razem stanowili dziwną parę. Jared był wysoki i przypakowany, miał na sobie mundur i glany. Trochę przypominał skina, chociaż na stówę nim nie był. Elena była drobną dziewczyną, o półdługich tycjanowskich włosach i szerokim uśmiechu. Najbardziej zachwycały jej oczy, mimo że w półmroku nie można było określić ich koloru. Nie miała wyglądu typowej dziwki, ale nie była szara myszką. Wreszcie odkleili się od siebie i przyszedł czas na zapoznanie się.  
- Hej, jestem Ethan, best friend tego tutaj. Ty jesteś Elena, prawda?
- Ella - dziewczyna na chwile posmutniała, ale szybko się opanowała. - miło cię poznać, chociaż warunki nie są cudowne. Dobra, nie czas na pogawędki. Chyba przyszliście mnie stąd wyciągnąć? Plan jest taki: pod łóżkiem jest kratka, która prowadzi do muru przy barakach. Myślałam, że będziecie musieli użyć siły, ale klucze wystarczą. Przejdziecie tam bez problemu. No, nie patrząc na twoje buty, Ethan. W każdym razie podejdziecie do kratki przy baraku nr.3 i otworzycie ją kluczem z żółtym kółkiem. Tamtą cześć nie jest pilnowana więc nie złapią was. Przejście z celi do kratki zajmuje około 10-15min i w tym czasie wy też spokojnie się tam dostaniecie. Mam nadzieję, że linę macie niedaleko miejsca, o którym mówię.
- Dokładnie przy barakach.
- Czyli wszystko idzie dobrze. Nic nie może się nie udać.
---
I miała rację. Stoimy po drugiej stronie muru. Jesteśmy poranieni, zmęczeni i brudni. Każdy myśli... Udało nam się! Żyjemy, nie złapali nas, a na pryczy w celi 47 zostawiliśmy dowody na winę Isaac'a. Może to wystarczy. Nasze spojrzenia spotykają się i odruchowo padamy sobie w ramiona. Stoimy w uścisku dłuższą chwile. Bierzemy nasze rzeczy i wsiadamy do Range Rover'a. Nie słyszymy przerażającego krzyku z okolic celi 47.
-WIĘZIEŃ NA WOLNOŚCI!!!

Cześć!
Niedziela, a my już od rana myślimy tylko o opowiadaniu. Ja siedziałam do 1 w nocy i pisałam. W efekcie powstał rozdział 7. Udaje się wydostać z więzienia, ale, jak już mój współautor powiedział, przeszkód nigdy za dużo :P Mam nadzieję, że się spodoba. Już czekam na to, co będzie w następnym rozdziale! Miłej niedzieli :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za pozytywne komentarze, jak i krytykę. Przyjmujemy wszelkie sugestie i rady. :)